"Nie jest głupcem ten, który oddaje, coś czego nie może zatrzymać, aby zyskać to, czego nie może stracić." - Jim Elliot
7 października 2010
Książka po wakacjach
"Istnieją dziesiątki sposobów radzenia sobie ze złem i kilka pokonania go. Wszystkie one jednak wskazują na ta samą prawdę, że zło można ostatecznie zwyciężyć tylko wówczas gdy zdławi się je we wnętrzu gotowego na to żywego człowieka. Gdy zostanie tam wchłonięte niczym krew wsiąkająca w gąbkę lub włócznia zatopiona w czyimś sercu, traci swoją moc i nie posuwa się dalej. Zażegnanie zła może dokonać się tylko dzięki miłości poszczególnych jednostek. Niezbędna jest dobrowolna ofiara. Wszędzie tam gdzie się to dokonuje następuje nieznaczna zmiana w ogólnoświatowym układzie sił."
--
Małgorzata Woszczenko
28 maja 2010
Po czuwaniu
Śpiewaliśmy: "Głos Pana wznosi się ponad wodami". Myślałam wtedy o zalanych powodzią domach. Pojęłam, że ten Głos to głos nadziei załamanym, to głos pociechy płaczącym, to głos napomnienia tym, którzy zapomnieli kto jest Panem żywiołów, to wreszcie głos tym, którzy dobrze się mają by pomóc braciom w potrzebie. Bądźcie hojni !
Małgorzata Woszczenko
15 maja 2010
Prawo Najwyższego
Urzeka mnie w całym tym psalmie zachwycenie Słowem Bożym i Bożymi napomnieniami, które są wieczne i doskonałe. Zdawać by się mogło surowe Prawo może być, jak to określa psalmista rozkoszą. Taka postawa jest zrozumiała dopiero po zgłębieniu Pisma Świętego i przez życie zgodne z Bożymi nakazami. Przez życie Prawem Najwyższego do człowieka przychodzi Mądrość. Mądrość prawdziwa, pochodząca od Boga, której nikt nie może zaprzeczyć.
Dzięki Chrystusowi nie musimy wypełniać przepisów Prawa, aby być zbawionymi. Ta wielka Łaska nie odsuwa jednak słów Starego Testamentu do historii. Prawo nie jest wymagane, jednak jest wspaniałym dopełnieniem życia chrześcijańskiego. Jest Mądrością i drogowskazem w codziennym życiu.
Dlatego zachęcam wszystkich do czytania ksiąg Starego Przymierza, które w połączeniu z dobrą nowiną o Jezusie tworzą pełnię Mądrości i fundament do życia w cieniu Bożych skrzydeł.
24 kwietnia 2010
Lekcja na temat słuchania
Bóg musiał nauczyć Eliasza lekcji na temat słuchania, dlatego wziął go na szczyt góry Horeb i przekazał mu kazanie ilustrowane.
„Rzekł więc do niego: Wyjdź i stań na górze przed Panem. A oto Pan przechodził, a wicher potężny i silny, wstrząsający górami i kruszący skały szedł przed Panem; lecz w tym wichrze nie było Pana. A po wichrze było trzęsienie ziemi, lecz w tym trzęsieniu ziemi nie było Pana. Po trzęsieniu ziemi był ogień, lecz w tym ogniu nie było Pana. A po ogniu cichy łagodny powiew. Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz, wyszedł i stanął u wejścia do pieczary, a wtedy doszedł go głos: Co tu robisz, Eliaszu?” (1 Król. 19:11-13).
Kiedy zaczął wiać ten wicher, to tak sobie wyobrażam, że Eliasz pomyślał, „Panie, już czas, byś zdmuchnął Jezebel z jej tronu – rzuć ją i jej grzesznych przyjaciół na wiatr. Zdmuchnij ich precz!” Ale Bóg nie był w tym wichrze!
Nagle nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i Eliasz powiedział, „To wreszcie powinno ich porządnie przestraszyć! Bóg się z nimi rozprawi i wytrząśnie ich z ich miejsca! Panie, Ty ujmujesz się za Swoim sługą”. Ale i w tym trzęsieniu ziemi nie było Boga!
Po tym trzęsieniu ziemi przyszedł ogień! Niebiosa były rozświetlone rozpalonymi, gorącymi płomieniami! Eliasz zawołał, „Panie, oni nie przyjęli Twojego ognia, który spadł na ołtarz – spal ich doszczętnie! Spal grzesznego Achaba! Usmaż Jezebel. Niech Twój ogień pochłonie tych grzeszników. Panie, wiem, że Ty jesteś w tym ogniu!” Ale Bóg nie był w tym ogniu!
„A po ogniu cichy łagodny powiew, cichy głos” (w. 12).
Czy możesz to sobie wyobrazić? Prorok, który nie bał się huraganu, ani trzęsienia ziemi, ani niebiańskich ogni, przestraszył się cichego, delikatnego głosu. „Gdy go Eliasz usłyszał, zakrył płaszczem swoją twarz” (w.13).
Dlaczego Eliasz zakrył swoją głowę płaszczem? Czyż ten prorok nie rozmawiał z Bogiem wiele razy? Czyż to nie był wielki mąż modlitwy? Czyż Bóg nie używał go potężnie? Tak! Ale ten cichy, delikatny głos był dla Eliasza dotąd nieznany!
Kiedy Eliasz wreszcie pozwolił, by ten głos do niego przemówił – w samotności, w cichości, z dala od wielkich manifestacji mocy – wtedy otrzymał najbardziej szczegółowe instrukcje w całej swojej służbie.
„Idź, udaj się w drogę powrotną na pustynię damasceńską, a gdy tam dojdziesz, namaścisz Chazaela na króla nad Aramem. A Jehu namaścisz na króla nad Izraelem, Elizeusza zaś namaścisz na proroka na twoje miejsce...” (1 Król. 19:15-16).
Jak wiele zajętych dzieci Bożych obecnie, nigdy nie słyszało tego cichego głosu, mówiącego do nich? Są zajęci świadczeniem – czynieniem dobra – modlitwą o duchowe przebudzenie – postem- tak intensywnie, z takim zaangażowaniem. Oni słyszeli już wszystko, z wyjątkiem tego głosu Pana.
22 kwietnia 2010
Bojaźń Boża
W biblii najczęściej spotykamy się z obrazem potężnego Boga, który włada całym światem. Bóg jest wszechmocny i pełen majestatu. Bóg decyduje o wszystkim i wszystko jest mu podległe. Ten obraz łączy się w zadziwiający sposób ze Stwórcą, który zajmuje się przyziemnymi sprawami każdego człowieka. Mimo całej Swojej potęgi Pan pochyla się nad tym co małe i słabe. Wysłuchuje i pomaga. Jest cierpliwy i powściągliwy. Bóg jest mądrym i dobrym, ale również straszliwym Królem.
Chcę na to zwrócić uwagę ponieważ ujmuje mnie podejście proroków w Starym Testamencie do wyobrażenia Stwórcy. Charakteryzowała ich bojaźń Pańska. Znali Boga i rozmawiali z Nim, dlatego byli świadkami Jego potęgi. Zachowywali oni niesamowitą pokorę i na pewno nie traktowali Pana jako dobrotliwego dziadka. Jednocześnie mieli niezachwianą wiarę w Boże miłosierdzie i przebaczenie.
Bojaźń Boża jest drogą życia. Ona wiedzie do poznania i zrozumienia Słowa oraz budzi w człowieku pragnienie podążania za Jezusem. Uważam że to ona właśnie jest początkiem dorosłego chrześcijaństwa i stałości we wszystkim tym co dobre i co pochodzi od Boga. Bojaźń Pańska jest darem o który warto się modlić.
30 marca 2010
Pascha u baraci Żydów
- Było coś niebiańskiego w tym spotkaniu: ktoś przygotował dla nas tę ucztę, przyszliśmy na gotowe i za darmo, wspaniałe żydowskie pieśni o Jezusie wprowadziły wielką radość, a wokół realizowała się po prostu jedność chrześcijan – katolików i protestantów oraz Żydów, którzy uwierzyli w Jezusa jako Mesjasza. Nie znałam tych ludzi, ale łączyła nas miłość do Pana i jego ludu. Czyż tak nie będzie w niebie?!
- Dotarło do mnie jak niezwykłą Tajemnicą jest Zbawienie, jak od wieków przygotowane było przez Boga i jaki przeogromny przywilej jest nam dany, że zostaliśmy dopuszczeni do ludu ocalonego przez Boga.
- Eucharystia – Wieczerza Pańska nabiera jeszcze większej głębi jeśli pamiętamy o tym, że Jezus spożywał Paschę ze swymi uczniami jako Boży Baranek Paschalny włączając nas do Ludu Wybranego Odkupionego.
- Cała zeświecczona symbolika naszych Świąt Wielkanocnych stała się zrozumiała – Baranek, jajka, chrzan, bukszpan, sól mają swe znaczenie wywodzące się z Paschy. Widzimy teraz tylko wierzchołek „góry lodowej”, której całą głębię poznamy w wieczności.
- Jeśli interesuje was ta tematyka to:
26 marca 2010
Droga Krzyżowa
Osobiście uważam że sam diabeł podsuwa tego typu myśli, aby zamknąć mi oczy na prawdziwy sens śmierci Zbawiciela. Ofiara Jezusa była największą klęską zadaną mocom ciemności, dlatego szatan chce za wszelka cenę obrzydzić ludziom nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Zastanówcie się ile razy w czasie modlitwy i procesji przychodzą Wam do głowy najróżniejsze myśli i sprawy, które skutecznie rozpraszają uwagę? Ile razy liczycie stacje do końca?
A przecież na tej drodze Jezus niósł nasze grzechy i Swoją Miłość. Módlmy się o łaskę otwarcia oczu na głębię tego wydarzenia. Nie pozwólmy, żeby diabeł zakłócił nam kontemplację Krzyża.
Jeszcze przed Świętami weźcie do ręki Ewangelię i poświęćcie 20 minut na dokładne przeczytanie Pasji. Niech czas Świąt Paschalnych będzie czasem duchowej odnowy i pogłębiania miłości do Stwórcy.
23 marca 2010
Pokolenie mgnienia oka
Wielu chrześcijan czyta regularnie Biblię, wierząc, że jest to żywe, objawione Słowo Boga dla ich życia. Wiele razy na stronicach Biblii czytają o pokoleniach, które słyszały Boży głos. Czytają o tym jak Bóg przemawiał ciągle na nowo do Swojego ludu, a ten zwrot powtarzał się wiele razy: „I rzekł Bóg...” Jednak wielu z tych chrześcijan żyje tak, jakby Bóg nie mówił do Swojego ludu dzisiaj.
Całe pokolenie wierzących podejmuje decyzje zupełnie samodzielnie bez modlitwy, czy zasięgania rady Słowa Bożego. Wielu po prostu decyduje co sami chcą robić, a potem proszą Boga, żeby to zatwierdził. Idą naprzód w swoich planach, a ich jedyna modlitwa jest taka: „Panie, zatrzymaj mnie jeżeli to nie jest Twoją wolą.”
Żyjemy teraz w czasach, które nazywamy „pokoleniem mgnienia oka.” Ludzie podejmują ważne decyzje w oka mgnieniu. Na ten temat została napisana książka pod tytułem Mgnienie oka: Siła myślenia bez myślenia, która się stała bestselerem. Teoria jest taka: „Zaufaj swoim instynktom. Decyzje podejmowane w oka mgnieniu okazują się najlepsze.”
Pomyśl o tym pośpiesznym „języku mgnienia oka”, jaki słyszymy codziennie: „Oto oferta tego wieku. Możesz zarobić mnóstwo pieniędzy w jeden dzień. Masz jednak tylko krótkie okno możliwości. Zdecyduj się natychmiast!” Za tym stoi napędzający duch: „Mrugnięcie oka, mrugnięcie oka!”
Takie myślenie zaczęło dotykać kościół i wpływać na decyzje, które są podejmowane nie tylko przez „chrześcijan mrugnięcia oka”, ale przez „Kaznodziejów mrugnięcia oka.” Wielu zakłopotanych wierzących pisało do nas i opowiadało te same historie: „Nasz pastor wrócił z konferencji na temat rozwoju kościoła i natychmiast ogłosił: Od dzisiaj wszystko się zmieni. On zadecydował o tym, że staniemy się jednym z kościołów popularnego trendu po jednym dniu! Nawet nie prosił, żebyśmy się o to modlili ... jesteśmy zdezorientowani.”
Kilka lat temu takim hasłem wśród chrześcijan było: „Czy modliłeś się o to? Czy szukałeś Pana w tej sprawie? Czy twoi bracia i siostry modlą się z tobą? Czy otrzymałeś Bożą odpowiedź?” Pytam ciebie, czy tak było u ciebie? Ile ważnych decyzji podjąłeś w ubiegłym roku, gdzie szczerze przynosiłeś te sprawy Bogu i modliłeś się o nie szczerze? Albo ile z tych decyzji podejmowałeś w „oka mgnieniu”? Bóg chce mieć pełną kontrolę nad naszym życiem po to, aby nas uchronić przed nieszczęściem – a w tym miejscu kończy się większość naszych decyzji podejmowanych w „mgnieniu oka”.
12 marca 2010
W czasie prześladowań
Co możemy robić w świetle tych faktów? Załamywać się? Złorzeczyć? Nie tego oczekuje od nas Pan. Musimy modlić się. Za prześladowanych, o nadzieję i siłę, oraz za prześladowców, o nawrócenie i opamiętanie. Bóg jest sprawiedliwym sędzią, obrońcą i mścicielem niewinnych, dlatego zawsze Jemu powierzajmy tę sprawę. Dziękujmy Bogu za to że my nie musimy się ukrywać i jedynym prześladowaniem z jakim możemy się spotkać są docinki ateistów.
Te słowa nie mają niszczyć nadziei i budować zwątpienia. Niech ofiara naszych braci w wierze będzie dla nas umocnieniem i zachętą do gorliwości w głoszeniu Ewangelii.
Jezus mówi:
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (Mt 5.10
Pamiętajmy o tym w codziennym życiu, żeby móc stanąć godnie obok tych którzy przychodzą z wielkiego ucisku w dniu Sądu.
----------------
Polecam do codziennego czytania i subskrypcji: http://www.gpch.pl/
2 marca 2010
Proste cuda
Sęk w tym, że Bóg nie jest maszyną do spełniania życzeń. On działa jak chce i kiedy chce. Daje nam to co uważa za stosowne w odpowiednim czasie. Dzięki temu każdego dnia możemy być świadkami prostych cudów i dyskretnego działania Stwórcy. Trzeba tylko umieć je dostrzec. Od wysłuchanej modlitwy żeby zdążyć na autobus, przez proste zadania na egzaminie, aż po bezpieczny i spokojny dzień. To wszystko są dary z Nieba. Dostrzeżenie takich drobnych znaków Łaski rodzi wdzięczność i otwiera na Boże działanie. Potem jest już tylko coraz więcej cudów i modlitwy pełnej wiary o nowe znaki Bożej dobroci.
25 lutego 2010
Pustynia
Odpowiedzią na te prowokacje jest mądrość dana przez Ducha Świętego. Bóg daje nam możliwość właściwego rozeznania i pokazuje kiedy próbujemy błędnie interpretować Jego Słowo. Przy takim kuszeniu obroną jest modlitwa o właściwe decyzje i o prowadzenie. Bóg jest wierny dlatego zawsze pokazuje nam, co jest zgodne z Jego Wolą.
7 lutego 2010
Stałość
4 stycznia 2010
Pójdź za Mną!
Zawsze zastanawiałem się co kierowało Apostołami w takich chwilach. Zostawiali oni swoje łodzie, domy, rodziny i szli za Jezusem. Nie tracili czasu na żegnanie się z bliskimi, czy składanie sprzętu używanego przy pracy. Po prostu wstawali i szli.
Wyobraźcie to sobie... Przychodzi Jezus i mówi: "pójdź za Mną!" teraz, natychmiast, bo jutro może być za późno. Ilu ludzi próbowałoby się wykręcać i usprawiedliwiać? Praca, studia, pokój do posprzątania, obiad do ugotowania. Nie wiem, co bym zrobił na miejscu Mateusza. Może próbowałbym upewnić się czy to na pewno Jezus? Apostołowie się nie wahali, wierzyli i dlatego właśnie zostali Apostołami.
Wyobraźcie to sobie i postawcie się w miejscu Mateusza. Nie był świętym, czy prorokiem. Był celnikiem, czyli kimś o reputacji złośliwego windykatora. Miał pieniądze i pewną pracę. Nie musiał niczego zmieniać. Mimo to bez namysłu rozdał swój majątek i poszedł za Jezusem.
Jezus przychodzi do każdego z nas. Oferuje nam Swoją przyjaźń. Od nas zależy czy pójdziemy za nim, czy wpiszemy Go na listę spraw do załatwienia w przyszłym miesiącu.
20 grudnia 2009
Opowieść wigilijna
Byłam z dziećmi szkolnymi na filmie "Opowieść wigilijna" a teraz czytam oryginał Dickensa i widzę jak wiele Scroogeów jest wciąż na świecie. Co chwila słyszę zrzędzenie: nie cieszą mnie już święta, wszędzie taki tłok, tyle przygotowań i po co to?. Wielu wręcz nie znosi świąt i ich rzekomo ckliwej atmosfery więc ucieka w tropiki leżakować wśród palm i szumu fal (to coraz popularniejsza forma antyświętowania). A ja bardzo lubię święta bo są to dla mnie urodziny mego Pana - mojego Umiłowanego. I chcę je uczcić głównie w sercu ale też wszystkim czym mogę, wszystkim co podpowiada tradycja. Zdobię dom, gromadzę smakołyki, przyrządzam przysmaki, szykuję prezenty (za skromne, ale coż...), piszę staromodnie kartki świateczne i wcale nie narzekam tylko cieszę sie jak dziecko. Gdyby ktoś zechciał - zaprosiłabym każdego do siebie by sprawić radość sobie i innym. I lubię też składać życzenia i słuchać ich - wkładam w to miłość i błogosławieństwo. Nie dajmy sobie wydrzeć tego skarbu ani przez skomercjalizowanie, ani przez ignorowanie czy narzekanie. To coroczny Boży prezent dla nas - otwórzmy tylko duchowe oczy i pozwólmy Duchowi Swiętemu cieszyć się w nas. Bóg chciał by Żydzi świętowali kilka razy do roku, my świętujemy naprawdę rzadko... Zatem zakończę słowami małego Tima z "Opowieści wigilijnej", którymi kończy się ta mądra historia: "Niechaj nam Bóg błogosławi, każdemu z nas!"
14 grudnia 2009
Boże Narodzenie
Ludzie silą się na uśmiechy i mówią o "magii świąt", "rodzinnych świętach", "cieple i szczęściu", "świątecznych prezentach" i "choince". Niektórzy tknięci widocznie niepokojem moralnym wspominają coś o "gwieździe betlejemskiej", "aniołach i pasterzach", "szopce" czy "wigilii". Polityczna poprawność skutecznie zamieniła Boże Narodzenie na "święta" lub "xmas" (zamiast Christmas).
Dlaczego ludzie zadają sobie tyle trudu żeby skutecznie zapomnieć co upamiętniają te święta i Kto jest w tym czasie najważniejszy? Czasami zastanawiam się co mogę zrobić ze swojej strony żeby przypomnieć choć kilku moim znajomym prawdziwy sens świąt. Staram się nie mówić 'święta' tylko 'Boże Narodzenie'. Na Wigilię szykuję dużą szopkę widoczną z ulicy. Każdemu kto zapyta mnie o "święta" powiem o Jezusie. Może to niewiele, ale jeśli choć jeden człowiek zastanowi się dzięki temu nad sensem "świąt" to już będzie duży sukces.
A prawdziwy Sens jest taki (przeczytaj uważnie):
1 W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. 2 Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. 3 Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. 4 Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, 5 żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. 6 Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. 7 Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. 8 W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. 9 Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. 10 Lecz anioł rzekł do nich: Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: 11 dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. 12 A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie. 13 I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: 14 Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania. 15 Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. 16 Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. 17 Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. (Łk 2.1-18)
11 grudnia 2009
Modlitwa powszednia
Uważam że codzienna modlitwa jest jednym z najważniejszych elementów chrześcijańskiego życia. Żadne spotkanie modlitewne, ani grupa dzielenia nie daje tyle, co regularny Namiot Spotkania. Spotkanie z Bogiem w cichej modlitwie może być najwspanialszym przeżyciem duchowym i miejscem duchowego wzrostu. Taka modlitwa daje Bogu możliwość mówienia do nas przez Słowo, które łatwiej jest usłyszeć w ciszy.Namiot Spotkania jest czymś co buduje trwałą i rzeczywistą relację ze Stwórcą. Jest obowiązkiem i przywilejem każdego chrześcijanina. Codzienna modlitwa jest codzienną, osobistą audiencją u Króla Królów. Rozmową z Wielkim i Potężnym Bogiem.
Jak więc godnie stanąć przed Majestatem w codzienności? Z czystym i skruszonym sercem. Bez złości wobec bliźniego. Z nastawieniem na słuchanie i dziękczynienie. W tym czasie Bóg szczególnie wyraźnie działa. Mówi, wysłuchuje, leczy, uspokaja i daje siły. Ta godzina Miłosierdzia jest wielkim przywilejem z którego należy korzystać.
Zachęcam do systematycznej, szczerej, codziennej modlitwy. Jej owocem jest ciągłe i pewne wzrastanie w Wierze i Miłości. Jeśli jeszcze w swoim życiu nie poświęcasz czasu na Namiot Spotkania to zacznij od dziś.
30 listopada 2009
Adwentowe oczekiwanie
Adwent oznacza oczekiwanie. Oczekiwanie na Boże Narodzenie oraz na powtórne przyjście Mesjasza. Jest to czas radosny, poświęcony na modlitwę i refleksję.
Wszyscy dobrze znamy zwyczaj postanowień Adwentowych. Jak one wyglądają? "Nie będę oglądał telewizji", "nie będę jadł czekolady". Nie chodzi tu jednak o umartwienia, bo od tego jest Wielki Post. Ten czas jest nam dany do wzrastania w Miłości i poznawania Boga. Dlatego proponuję postanowienia innego typu. "Będę modlił się codziennie rano i wieczorem", "będę czytał regularnie Pismo Święte", będę pomagał tym, którzy potrzebują pomocy". Może te dobre przyzwyczajenia wejdą w krew i staną się regułą. Wtedy Adwent będzie prawdziwie udany, a święta Bożego Narodzenia prawdziwym narodzeniem Boga w sercu.
22 listopada 2009
Niech wasze lampy będą gotowe
W wirze codziennych spraw i obowiązków nasza wiara często gubi się gdzieś i zostaje zepchnięta na dalszy plan. Na koniec świata jeszcze się nie zapowiada, więc gotowość na przyjście Pana można odłożyć na później.Jezus mówi: Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Ap 3.20
Czy mamy zerwać ze światem i wstąpić do zakonu, aby skupić się na oczekiwaniu? Żadną miarą. Mamy czuwać, czyli być gotowymi na przyjście Pana. To znaczy w każdej chwili móc ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że w pełni ufamy Bogu i z całych sił staramy się wypełniać Jego Prawo. Wierzymy że kiedykolwiek by po nas nie przyszedł, będziemy mogli wejść do Jego chwały, bo nie zmarnowaliśmy danego nam czasu. Czuwamy każdego dnia pełniąc nasze codzienne obowiązki na pierwszym miejscu zawsze stawiając Jezusa.
1 Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. 2 Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. 3 Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. 4 Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. 5 Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. 6 Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! 7 Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. 8 A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. 9 Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! 10 Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. 11 W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! 12 Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. 13 Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny. Mt 25.1-13.
21 listopada 2009
Ostateczny test wiary
Z bloga Dawida Wilkersona Link
Przychodzi taki czas w życiu każdego wierzącego – jak również w życiu kościoła – kiedy Bóg wystawia nas na największy test wiary. Jest to taki sam test, jaki przeżywał Izrael po pustynnej stronie Jordanu. Jaki to test?
Chodzi o to, aby spoglądać na wszystkie niebezpieczeństwa, jakie są przed nami – tych olbrzymów, którzy są przed nami, wysokie mury doświadczeń, władze i moce, które chcą nas zniszczyć – i zdać się całkowicie na Boże obietnice. Test polega na tym, aby zawierzyć siebie na całe życie w zaufaniu Jego Słowu. Potrzebne jest oddanie siebie, aby wierzyć, że Bóg jest większy niż nasze problemy i wrogowie.
Nasz Ojciec niebiański nie szuka takiej wiary, która załatwia po jednym problemie za jednym razem. On szuka takiej wiary, która jest na całe życie, oddanie siebie Bogu na całe życie, aby wierzyć Jemu w każdej niemożliwej sytuacji. Mamy przy tym spokój, gdyż raz na zawsze ustaliliśmy: „Mój Bóg jest większy. On jest w stanie wyprowadzić mnie z każdego mojego doświadczenia.”
Nasz Pan nas kocha i jest cierpliwy, ale nie pozwoli, aby Jego dzieci żyły w niewierze. Może przeżywałeś doświadczenia raz za razem, ale teraz nadszedł czas, abyś podjął decyzję. Bóg chce takiej wiary, która by znosiła największe próby, wiary która nie pozwoli, aby cokolwiek zabrało ci ufność i zaufanie w Jego wierność.
Jesteśmy otoczeni mnóstwem teologii na temat wiary. Prosto mówiąc, nie jesteśmy w stanie jej wytworzyć w sobie. Nie możemy jej wytworzyć poprzez powtarzanie: „wierzę, naprawdę wierzę...” Nie, wiara jest to oddanie siebie w posłuszeństwie Bogu. Posłuszeństwo jest odbiciem wiary.
Kiedy Izrael stał przed Jerycho, ludzie nie mogli wypowiadać żadnych słów, tylko chodzić. Ci wierni wierzący nie szeptali sobie: „pomóż mi wierzyć, Panie. Ja tak chcę Ci wierzyć.” Nie, oni byli skoncentrowani na jednej rzeczy, o jaką Bóg prosił: aby być posłusznymi Jego Słowu i iść naprzód.
To jest wiara. To oznacza nastawienie serca na posłuszeństwo wszystkiemu, co jest napisane w Słowie Bożym, bez kwestionowania, czy lekkiego traktowania. Wiemy, że jeżeli nasze serca są zdeterminowane, aby być posłuszne, to Bóg nam da jasne zrozumienie Jego Słowa. Ponadto jeżeli On nam coś poleci wykonać, to da nam moc i siłę do posłuszeństwa. „Niech słaby mówi jestem mocny” (Joel 3:10). „W końcu bracia moi umacniajcie się w Panu i w potężnej mocy Jego” (Efezjan 6:10).
15 listopada 2009
Dobra Nowina
Ewangelie są jednak najważniejszymi księgami Biblii, kwintesencją całej Nauki Jezusa. Staram się czytać je ciągle od nowa i na nowo. Odkrywam przy tym za każdym razem szczegóły, których wcześniej nie dostrzegałem.
Ewangelie nie są zbiorem ładnych wersetów. Są żywą historią życia, śmierci i zmartwychwstania naszego Pana. Zrozumienie Ewangelii jest chyba jedną z najlepszych rzeczy jakie można zrobić w życiu.
Cała ich istota streszcza się w zdaniu: "Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie umarł, ale miał życie wieczne." J 3,16
