"Nie jest głupcem ten, który oddaje, coś czego nie może zatrzymać, aby zyskać to, czego nie może stracić." - Jim Elliot
7 kwietnia 2010
Bóg nas rozumie
„Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hebr. 4:15-16).
Czuję się bardzo komfortowo, wiedząc, że mój Zbawiciel rozumie moje uczucia. On rozumie wszystko, co ja przeżywam. On prawdziwie rozumie każde uczucie i nigdy mnie nie potępia za to, że cierpię z powodu ataków nieprzyjaciela. Natomiast mówi mi, bym się trzymał i nie bał. Daje mi do zrozumienia, że nie są Mu obce żadne moje zmagania. Potem oferuje mi łaskawą audiencję przed Jego Tronem, z obietnicą łaski i pomocy w czasie mojej potrzeby. Czy moje negatywne uczucia były rezultatem walki fizycznej, czy duchowej, nasz Pan oferuje pociechę i pomoc, kiedy najbardziej jest potrzebna.
Co Pan przez to rozumie? On zachęca wszystkie Swoje dzieci, by przestały się bać, kiedy nachodzą ich negatywne myśli. Żadnych oskarżeń o upadek czy grzech. Rozpacz i strach mogą być spowodowane grzechem – ale nie zawsze. Dlatego nie zgadzaj się na to! Nie idź wieczorem do łóżka, aż najdziesz się sam na sam z Nim, przyjdź przed Jego Tron z odwagą i przyjmij pomoc i łaskę, którą On tak wyraźnie obiecał. Przyjmij miłosierdzie, przebaczenie i łaskę, by odrzucić wszelkie negatywne uczucia. To jest recepta Chrystusa, nie moja.
Przyjmując zwycięstwo, przyjmując autorytet w Jego imieniu, przychodząc do Niego z wiarą, by otrzymać przebaczenie i obietnice, płyń pomimo sztormu, w stanie odpocznienia! Niech Bóg rozproszy te negatywne uczucia z szybkością, którą On ustali.
„...ponieważ czekał cierpliwie, otrzymał to, co było obiecane” (Hebr. 6:15).
„....Wieczorem bywa płacz, Ale rankiem wesele” (Psalm 30:6).
Możesz kłaść się i zasnąć z taką modlitwą na ustach: „Panie, odrzucam te negatywne uczucia. Porzucam je. Nie wiem, jak i skąd przyszły, ale oddaję je Tobie. Daj mi nową pewność i zabierz wszelki strach. Amen”.
„A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą” (Hebr. 2:18).
9 lutego 2010
Ciągle pod górkę
--
Małgorzata Woszczenko
10 listopada 2009
Chodzić za Jezusem
Co to znaczy chodzić za Jezusem? Możemy się spotkać z wieloma propozycjami i sposobami jak osiągnąć świętość. Dla jednych jest to humanitarne postępowanie z ludźmi, dla drugich osiągnięcie szczytnego celu. Ktoś może nam zaproponować umartwianie się i częste modlitwy.
Ja bym powiedział: mieć Wiarę jak Eliasz, głosić Słowo Boże jak Paweł, ufać jak Abraham, być posłusznym jak Maryja, być wiernym Panu jak Jozue, dawać świadectwo jak Szczepan, modlić się jak Dawid.
Co się jednak stanie jeśli nie jesteśmy wstanie być tak święci? Pamiętać że Jezus nas kocha bez względu na nasz brak sił. Wystarczy szukać Jego śladów i starać się iść za Nim jak dziecko za rodzicami.
W tym dążeniu zawrą się Wiara, głoszenie Słowa Bożego, ufność, posłuszeństwo, wierność, świadectwo i modlitwa.
25 października 2009
Bądź Wola Twoja
We wrześniu pisałem serię egzaminów poprawkowych, do których przymierzałem się już wcześniej parę razy. Owszem uczyłem się, ale nie miałem wielkich nadziei na ciężką serię fizyczno-mechaniczną. Na zaliczeniówkę z fizyki poszedłem dla świętego spokoju. Modliłem się "Panie Boże niech to będzie Twoja Wola, to co się stanie zależy od Ciebie". O dziwo zdałem całkiem nieźle, a późniejszy egzamin zakończył się upragnionym wpisem. Pomyślałem, że może w taki sposób należy się modlić za egzaminy dlatego przed mechaniką teoretyczną o wiele lepiej obryty z nadzieją modliłem się o Bożą Wolę i zaliczenie. Egzamin był prosty więc miałem już większe nadzieje. No ale... Jak zwykle zabrakło jednego punktu i nauczycielka zaproponowała krótką poprawkę trzy dni później. Znowu modliłem się o Bożą Wolę nie przeczuwając, o co się modlę... Poprawa zakończyła się fiaskiem, a ja wracałem w kiepskim nastroju do domu. "Dlaczego Panie Boże? Przecież się modliłem..." Usłyszałem tyle: "Czy chcesz przyjmować ode Mnie tylko Wolę zgodną z twoją wolą? Czy nie umiesz przyjąć czegoś trudnego?" To mnie otrzeźwiło. Przecież modliłem się o Bożą Wolę, a Bożą Wolą tutaj była nauczka dla mnie.
Na następny egzamin znowu modliłem się w ten sam sposób, ale tym razem rozumiałem, co oznacza moja modlitwa "Panie, ufam że teraz mi pobłogosławisz, bo wiem że ostatnio chciałeś mnie czegoś nauczyć, zdaję się na Twoją Wolę". Egzamin poszedł kiepsko. Przy wynikach jednak okazało się, że muszę dopisać tylko jedno zadanie. Nie zawiodłem się. Bóg mi pobłogosławił chociaż wydawało się, że nie ma nadziei.
Tak kolejny raz zobaczyłem, że niepowodzenia nie świadczą o tym, że Bóg o mnie zapomniał. Przez wszystkie niezdane egzaminy chciał mi pokazać kilka ważnych spraw. Bóg jest wierny i mocny.
15 października 2009
Chrystus króluje
Z bloga Dawida Wilkersona Link
Często ludzie kontaktują się z nami i mówią, „Nie mam z kim porozmawiać i podzielić się moim ciężarem, nikt nie ma czasu wysłuchać mojego wołania. Potrzebuję kogoś, przed kim mógłbym wylać moje serce”.
Król Dawid był ciągle otoczony ludźmi. Był żonaty i miał koło siebie wielu przyjaciół. A jednak słyszymy od niego takie same wołanie: „Do kogo pójdę?” W naszej naturze jest to, że potrzebujemy innego człowieka, z twarzą, oczami i uszami, by nas wysłuchał i doradził.
Kiedy Job był przygnieciony swoim doświadczeniami, wołał z żalem, „ Oby mnie ktoś wysłuchał!” (Job 31:35). Tak wołał, kiedy siedział przed swoimi tak zwanymi przyjaciółmi. Ci przyjaciele nie mieli współczucia dla jego kłopotów; właściwie oni byli posłańcami rozpaczy.
Job zwrócił się tylko do Pana: „Już teraz mam świadka w niebie i swego orędownika na wysokościach.... ku Bogu spogląda we łzach moje oko” (Job 16:19-20).
Dawid zachęcał lud Boży, by czynili tak samo: „Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą!” (Psalm 62:8).
Czasem cierpienie dosięga nas wszystkich i teraz wielu świętych jest przytłoczonych cierpieniami. Ich okoliczności przemieniły ich radość w uczucie bezradności i bezużyteczności. Wielu pyta w swoim bólu, „Dlaczego to spotkało mnie? Czy Bóg gniewa się na mnie? Czy zrobiłem coś złego? Dlaczego On nie odpowiada na moje modlitwy?”
Ja wierzę z całego serca, że to słowo jest zaproszeniem dla ciebie od Ducha Świętego, byś znalazł prywatne miejsce, gdzie możesz często wylewać swoją duszę przed Panem. Dawid „wylewał swoje żale” i ty też możesz. Możesz rozmawiać z Jezusem o wszystkim – o twoich problemach, twoich osobistych doświadczeniach, twoich finansach, twoim zdrowiu – i powiedzieć Mu, jak jesteś przygnieciony, a nawet zniechęcony. On wysłucha cię z miłością i współczuciem i nie zlekceważy twojego wołania.
Bóg odpowiedział Dawidowi. Odpowiedział Jobowi. Przez wieki On odpowiadał na wołanie serca każdego, kto zaufał jego obietnicom. On obiecał, że wysłucha i poprowadzi cię. On zobowiązał się przysięgą, że będzie twoją siłą, a więc możesz pójść do Niego i wyjść odnowiony.
9 października 2009
Mieć doskonałe serce
Z bloga Dawida Wilkersona Link
Czy wiecie, że możliwe jest chodzenie przed Panem z doskonałym sercem? Jeżeli pragniesz Jezusa, może już próbujesz być posłusznym temu przykazaniu Pana.
W Starym Testamencie widzimy, że niektórym się to udało. Na przykład Dawid postanowił w swoim sercu, że będzie przestrzegał Bożych przykazań. Powiedział tak: „Nauczę się drogi doskonałej.... W domu swoim będę chodził w niewinności serca” (Psalm 101:2).
By pojąć zagadnienie doskonałości, musimy najpierw zrozumieć, że doskonały, to nie znaczy bezgrzeszny, ani życie bez skazy. Doskonałość w oczach Pana oznacza coś zupełnie innego. Oznacza kompletność, dojrzałość.
Greckie i hebrajskie znaczenie „doskonałości” obejmuje „prawość, bez skazy lub zmazy, być całkowicie posłusznym”. Oznacza to dokończenie tego, co zostało rozpoczęte, by dokonać całego uczynku. John Wesley nazwał to pojęcie doskonałości „stałym posłuszeństwem”. To znaczy, że doskonałe serce jest sercem posłusznym, które odpowiada szybko i całkowicie na wszystkie wezwania Pana, na Jego szepty i ostrzeżenia. Takie serce mówi cały czas, „Mów Panie, bo sługa Twój słucha. Wskaż mi drogę, a ja nią pójdę”.
Doskonałe serce woła z Dawidem, „Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje, Doświadcz mnie i poznaj myśli moje! I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady” (Psalm 139:23-24).
Bóg naprawdę sprawdza nasze serca: tak też powiedział do Jeremiasza: „Ja, Pan, badam serca” (Jeremiasz 17:10). Hebrajskie znaczenie tego zdania jest takie, „Ja przenikam, Ja dogłębnie sprawdzam”.
Doskonałe serce chce, by Duch Święty przyszedł i sprawdził wnętrze człowieka, by przyświecił w najgłębsze zakątki – by zbadał, ujawnił i wydobył wszystko, co nie jest podobne do Chrystusa. Ci, którzy ukrywają grzech, nie chcą być przekonywani, przeszukani lub doświadczani.
Doskonałe serce pragnie więcej, niż bezpieczeństwa lub przykrycia dla grzechu. Ono chce być w obecności Bożej zawsze, trwać we wspólnocie ducha. Ta wspólnota oznacza rozmowę z Panem, dzielenie słodkiej społeczności z Nim, szukanie Jego oblicza i świadomość Jego obecności.
Sprawdzanie serca przez Pana nie jest mściwe, ale odkupieńcze. Jego celem nie jest przyłapanie nas na grzechu lub potępienie nas, ale raczej przygotowanie nas na wejście do Jego świętej obecności, jako czyste naczynia. „Kto stanie na jego świętym miejscu? Kto ma czyste dłonie i niewinne serce... Ten dostąpi błogosławieństwa od Pana” (Psalm 24:3-5).
5 października 2009
Humor Pana Boga
Pamiętam świadectwo jednego faceta, który prowadził nauczania na wyjeździe Harambee z Bielska jakieś cztery lata temu.
Gość miał na imię Bogdan. W latach 80-tych bardzo chciał kupić sobie zegarek elektroniczny. Czekał cały rok na targi w Gdańsku, bo to była jedyna możliwość nabycia takiego egzotycznego sprzętu. Kilka tygodni przed wyjazdem nad morze dowiedział się że w tym samym czasie będzie konferencja z udziałem chrześcijan z poza bloku wschodniego. Miał poważny dylemat co wybrać, ale ostatecznie pojechał na konferencję. Teraz taki problem wydaje się nieistotny, ale wtedy to była na prawdę jedyna szansa na kupienie zegarka.
Nauczania były bardzo mądre, a pan Bogdan dużo z nich wyniósł. Był przekonany, że wybór jest swego rodzaju ofiarą, rezygnacją z marzenia na rzecz Słowa Bożego. Bóg miał jednak na tyle dobre poczucie humoru, że ostatniego dnia konferencji sprawił coś, co stało się wielkim znakiem Jego Miłości dla tego człowieka.Otóż, ostatniego dnia konferencji do pana Bogdana podszedł jeden z gości (chyba Niemiec) i powiedział mu coś takiego: "Nie wiem czemu ale Bóg mówi mi, że mam ci dać mój zegarek i że ty będziesz wiedział o co chodzi".
Może to był tylko zwykły zegarek elektroniczny, ale dla tego człowieka był wielkim znakiem od Pana. Do teraz jest pamiątką jako nagroda za posłuszeństwo i zaufanie.